czwartek, 05 kwietnia 2018

Prokuratura prowadzi coraz więcej spraw dotyczących błędów medycznych

Prokuratura prowadzi coraz więcej spraw dotyczących błędów medycznych

W ubiegłym roku prokuratury w całym kraju prowadziły 5678 postępowań dotyczących błędów medycznych. To o blisko 15 proc. więcej postępowań niż w 2016 roku, kiedy prokuratorzy prowadzili 4963 takie sprawy.

Spośród tych wszystkich postępowań aż 60 proc. stanowiły sprawy ze skutkiem w postaci śmierci pokrzywdzonego pacjenta (3374 postępowania). 

Większa liczba postępowań prowadzonych o tego typu przestępstwa, to między innymi efekt utworzenia specjalnych wydziałów w prokuraturach regionalnych oraz przejęcia do prowadzenia części takich spraw przez prokuratury okręgowe. Dzięki tym działaniom zdecydowanie poprawiła się jakość postępowań dotyczących błędów medycznych. Prokuratorzy w większym stopniu niż dotychczas osobiście wykonują czynności procesowe, w tym np. przesłuchania świadków.

Postępowania toczą się w prokuraturach regionalnych i okręgowych

Z analizy przeprowadzonej przez Departament Postępowania Przygotowawczego Dział do Spraw Błędów Medycznych Prokuratury Krajowej wynika, że najwięcej spraw o błędy medyczne prowadzonych było w okręgach prokuratur regionalnych: w Gdańsku (771 spraw), we Wrocławiu (651 spraw), w Katowicach (648 spraw), w Łodzi (633 sprawy), w Krakowie (574 sprawy) i w Warszawie (492 sprawy). 

W samych prokuraturach regionalnych, w których po zmianach w prokuraturze z 2016 roku utworzono specjalne wydziały, prowadzono łącznie 726 spraw dotyczących błędów medycznych. To aż o 57 proc. więcej w porównaniu z 2016 rokiem.

Natomiast we wszystkich prokuraturach okręgowych w 2017 roku prowadzono łącznie 1873 sprawy dotyczące błędów lekarzy i personelu medycznego. To aż o 78 proc. więcej w porównaniu z rokiem wcześniejszym.

O prawie 11 proc. mniej takich postępowań w porównaniu z 2016 rokiem było prowadzonych w ubiegłym roku we wszystkich prokuraturach rejonowych (3077 spraw). To skutek między innymi tego, że postępowania o te przestępstwa coraz częściej prowadzone są przez bardziej doświadczonych prokuratorów z jednostek wyższego szczebla: prokuratur okręgowych i regionalnych.

W porównaniu do 2016 roku w ubiegłym roku wzrosła też liczba nowych spraw wszczynanych o błędy medyczne. W 2017 roku wszczęto 2367 takich postępowań, a w 2016 roku – 2187, co stanowi wzrost o ponad 8 proc.

O prawie 16 proc. zwiększyła się również liczba postępowań kończonych przez prokuratorów. W 2016 roku prokuratorzy zakończyli 3634 sprawy dotyczące błędów medycznych, a w 2017 roku 4206 spraw. Decyzjami merytorycznymi zakończono w ubiegłym roku 2002 sprawy (wzrost o 13 proc.), w tym 139 aktem oskarżenia (wzrost o 23 proc.), 2 – wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. W 248 przypadkach prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego, a w 1613 umorzyła postępowanie. Sprawy zakończone aktem oskarżenie lub wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze stanowiły zatem ponad 7 proc. postępowań zakończonych decyzjami merytorycznymi.

Lekarze dokonali błędnej oceny stanu zdrowia pacjentów

W jednej ze spraw zakończonych aktem oskarżenia na ławie oskarżonych zasiądzie Kazimierz W. – lekarza Pogotowia Ratunkowego i Wojskowej Poradni Chirurgicznej w Kołobrzegu. Nie dokonał on oceny stanu zdrowia pokrzywdzonej i nie podjął decyzji o jej natychmiastowej hospitalizacji, mimo że istniały uzasadnione podstawy do przypuszczenia, że napad drgawek z utratą przytomności u pokrzywdzonej nie był objawem padaczki, a innej choroby powodującej uszkodzenie centralnego układu nerwowego. Zaniechanie przewiezienia pacjentki do szpitala skutkowało jej zgonem jeszcze tego samego dnia w godzinach wieczornych.

W ocenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie nie przeprowadzając prawidłowej diagnostyki i dokonując błędnej oceny stanu zdrowia pacjentki, lekarz nieumyślnie naraził pokrzywdzoną na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

Błędna ocena stanu zdrowia i zaniechanie wykonania podstawowych badań skutkowały również zgonem pacjenta przebywającego na Oddziale Chirurgii Szpitala Powiatowego w Człuchowie. W sytuacji, gdy u chorego wystąpiły bóle brzucha i objawy krwawienia z górnego odcinka przewodu pokarmowego, lekarz Andrzej D. nie wykonał endoskopii przełyku i żołądka oraz nie podjął próby zastosowania endoskopowego zatrzymania krwawienia lub leczenia chirurgicznego. Następnego dnia pacjent zmarł. Prokurator Prokuratury Okręgowej w Słupsku oskarżył lekarza o narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W innej sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie o narażenie pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślne spowodowanie jej śmierci oskarżeni zostali lekarze Szpitala Św. Anny w Piasecznie: Omeliana K. i Krzysztof K. Lekarze ci nie podjęli działań terapeutycznych właściwych dla objawów stwierdzonych u pacjentki i nie podjęli decyzji o przeprowadzeniu pilnego otwarcia jamy brzusznej. Zaniechania te skutkowały brakiem prawidłowej oceny stanu jej zdrowia i zgonem z powodu masywnego krwotoku do jamy brzusznej.

Do śmierci pacjenta na skutek błędnej diagnozy doszło także w Szpitalu Powiatowym w Dębnie. Nie dysponując opisem radiologicznym czaszki, lekarz Zbigniew G. samodzielnie dokonał oceny zdjęcia RTG i nie rozpoznał złamania kości czaszki pokrzywdzonego. Lekarz nie stwierdził podstaw do hospitalizacji pacjenta, co skutkowało nie podjęciem prawidłowego leczenia. Następnego dnia pacjent zmarł.

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Szczecinie oskarżył lekarza Zbigniewa G. o nieumyślne narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 

6-letni chłopczyk nie został przyjęty do szpitala i zmarł

Do błędu medycznego skutkującego zgonem pacjenta doszło również w Szpitalu w Kartuzach. Rodzice 6-letniego Kacpra stwierdzili u niego bardzo wysoką temperaturę, kaszel i katar, a w późniejszym czasie również bóle brzucha tuż pod klatką piersiową, osłabienie, opuchnięte powieki i ciężki oddech. Lekarz dyżurny przychodni, do którego rodzice udali się z chorym dzieckiem, przeprowadził badanie i wystawił skierowanie do szpitala.

Rodzice udali się na Oddział Ratunkowy Szpitala w Kartuzach., gdzie do chorego dziecka została wezwana specjalista pediatrii lekarz Ewa Ch. Podczas badań lekarz stwierdziła, że chłopczyk jest bardzo osłabiony, wychłodzony, a jego skóra przybrała marmurkową barwę. Po pobraniu krwi lekarz odesłała rodziców z dzieckiem do domu informując ich, że dziecko ma lekkie zapalenie gardła.

Pomimo przyjmowania przepisanych leków na gardło w kolejnych godzinach stan dziecka nie poprawiał się. Następnego dnia matka dziecka wezwała pogotowie ratunkowe. W trakcie oczekiwania na pomoc chłopczyk stracił przytomność, wobec czego natychmiast podjęto akcję reanimacyjną. Prowadzona przez zespoły ratunkowe reanimacja po około 50 minutach zakończyła się przywróceniem krążenia. W stanie skrajnie ciężkim 6-letni chłopczyk został przewieziony do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. Wobec zdiagnozowania arytmii serca lekarze przeprowadzili operację. Od chwili przyjęcia do gdańskiego szpitala chłopczyk cały czas był nieprzytomny, a po 3 dniach od operacji zmarł.

Powołani w toku postępowania biegli lekarze z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu wskazali na nieprawidłowości w postępowaniu lekarza Ewy Ch., która konsultowała chłopca na Oddziale Ratunkowym Szpitala w Kartuzach. Pomimo wystąpienia u dziecka objawów zaburzeń w układzie krążenia, lekarz zaniechała jego hospitalizacji i dalszej, szerszej diagnostyki. W opinii biegłych wcześniejsza hospitalizacja chłopca dawała szansę na wcześniejsze rozpoznanie ostrego zapalenia mięśnia sercowego i podjęcie prawidłowych działań medycznych.

Prokurator Prokuratury Regionalnej w Gdańsku oskarżył lekarz Ewę Ch. o narażenie 6-letniego Kacpra na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Dziecko urodziło się w bardzo ciężkim stanie i zmarło

Także w innej sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku na ławie oskarżonych zasiądzie Ewa W. – lekarz Szpitala Uniwersyteckiego Nr 2 im. dra Jana Biziela w Bydgoszczy. Prokurator zarzucił jej nieumyślne narażenie noworodka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Jako lekarz pełniący dyżur i lekarz prowadzący nieprawidłowo przeprowadziła ona poród. Ze znacznym opóźnieniem podjęła ona decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia, pomimo że sytuacja położnicza, która wystąpiła u matki dziecka, wymagała ukończenia porodu drogą cesarskiego cięcia w trybie naglącym. W konsekwencji z gęstych, zielonych wód płodowych wydobyto noworodka płci żeńskiej będącego w głębokiej zamartwicy i w bardzo ciężkim stanie. W pierwszej minucie życia dziecko zostało ocenione na 2 punkty w skali Apgar. W wyniku zbyt późnej decyzji o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia noworodek zaciągnął do płuc wody płodowe z wydaloną wcześniej smółką.

Od razu po narodzinach dziecko zostało zaintubowane i przewiezione na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka, gdzie wykonano szereg zabiegów mających na celu poprawienie stanu jego zdrowia. Pomimo tego następnego dnia dziecko zmarło.        

Dział Prasowy
Prokuratura Krajowa

Pokaż rejestr zmian
Autor informacji: Kamila Jarosławska
Informację udostępnił: Kamila Jarosławska
Data wytworzenia informacji: 2018-04-05
Data udostępnienia informacji: 2018-04-05
Liczba odsłon: 2 695